sobota, 2 marca 2013

Anielskie trio

Przyleciały do mnie trzy Anielskie skrzypaczki ...


... trochę pograły i dwie z nich odleciały ...




... jedna w sweterku wełnianym i kraciastej spódnicy,
bardzo zapracowana :)) ...




... druga w dżinsowym fartuchu ...

Trzecia elegantką jest wielką, ma suknię w romantyczne grochy i została ze mną ...



Czeka teraz, trochę samotna, aż ktoś ją zaprosi do siebie :)).




Od tej chwili moje Anioły będą odlatywały ode mnie tak zapakowane.


Nie jestem do końca zadowolona z pudełek, wizytówki też się zmienią, ale powolutku, małymi kroczkami coś się zmienia :))).







czwartek, 28 lutego 2013

Jak powstaje Anioł :)

Mam chwilkę czasu, pomiędzy jednym Aniołem, a drugim, więc tak jak obiecałam opiszę Wam jak powstaje Anioł, ale to nie jest tutorial, jak ulepić, czy wyrzeźbić Anioła. W przeciwieństwie do truskawki, czereśni, czy misia, nie potrafię pokazać jak rzeźbię Anioła, to proces długotrwały, a zaczyna się ...

Najpierw jest myśl, najczęściej nad ranem, w tym momencie pomiędzy snem, a jawą, pod przymkniętymi powiekami pojawia się Anioł, w ten sposób przychodzą te, które domagają się, abym nadała im kształt i te, które ktoś zamawia dla siebie, dla kogoś bliskiego.
Staram się wtedy szybko uchwycić tą chwilę i nadać jej realny kształt na papierze ...


Mam sporo szkiców, które jeszcze nie zostały zrealizowane, ale dzięki temu, że są, kiedyś będę mogła nadać im kształt, nie pójdą w zapomnienie :)). Niestety często mi się zdarza, że gubię postać Anioła, bo nie narysowałam go :(.

W ten sposób powstają też inne postacie, miśki, lalki i takie tam :)




To Anioł Wieczny Wędrowiec.

Powstał już dawno, ma nawet swój dom.
Kiedy szkicuję, od razu planuję każdy szczegół, zdarza się, ze później w rzeźbieniu coś się zmienia, bo pierwotny pomysł nie pasuje mi do obrazu całości ;).



A teraz suszenie :)

Następny etap to gruntowanie.


Gruntuję akrylami, na ciemny brąz, niestety właśnie mi brakło tego mojego koloru, ten anioł jest zagruntowany ciut jaśniejszym odcieniem i nie byłam zadowolona, muszę lecieć do sklepu. Kiedy później maluję, nie muszę się martwić, że gdzieś mi tam będzie wyła biel i tak w ogóle, fajniejsze efekty można uzyskać :). I znowu Anioł schnie. :).


Anioł ma kilka warstw farby, to nie są dwa kolory, nie wiem, to czasami 5, a czasami 10 warstw kolorów, aż będę zadowolona z efektu.


A tak wyglądał Wędrowiec, kiedy już położyłam ostatnie warstwy lakieru i dodałam ostatnie dodatki, np,  pasek do torby, ze skórzanych cienkich rzemyków uplotłam warkocz, ze strzępka bawełny, zabarwionej na brudno zrobiłam sakiewkę, w dłoni Anioł trzyma sękaty dębowy kostur.

Kiedy rzeźbię, nie używam żadnych form, pomagam sobie co najwyżej jakąś tkaniną, odciskając jej strukturę, całą resztę robię sama , może dlatego każdy Anioł jest inny, ma inną twarz, inne emocje niesie ze sobą. Nie rzeźbię taśmowo, nie potrafię równocześnie tworzyć trzech, czy czterech Aniołów, np, najpierw trzy pary nóżek,  brzuszek, potem nie wiem suknia ?
Nie, każdy Anioł jest rzeźbiony pojedynczo, kończę jednego zaczynam następnego, nawet jeżeli robię trzy niby podobne, tak jak ostatnio - trzy Anioły twórcze, muzyczne ze skrzypcami, każdy powstawał osobno, każdemu poświęciłam indywidualny czas, dzięki czemu powstało urocze trio skrzypaczek, ale o tym w następnym poście.

Wierzę, ze każdy człowiek ma swojego Anioła i pewnie jest do nas podobny, bo ciężko by było gdyby Anioł, który nie lubi psów opiekowała się jakąś osobą, która je kocha ;), ale wiem też, ze figurka którą tworzę to tylko symbol, tego Prawdziwego Anioła, który zawsze unosi się koło nas i strzeże naszych kroków.
Pewnie, że nie musimy go sobie powiesić na ścianie, żeby ON z nami był, bo ON jest zawsze i w każdą pogodę i niepogodę, nawet kiedy wydaje się nam że jesteśmy sami, ON jest ..., ale dobrze kiedy podniesiemy wzrok znad robótki, książki, czy garów z obiadem i zobaczymy GO.


Lubię patrzeć na tego urwisa :)).


A na koniec jeszcze, zajrzyjcie TU i powiedzcie, czy widziałyście coś podobnego.
Ja się wciąż tym zachwycam :))). A uwierzcie praca z modeliną nie jest łatwa, ale to już inna historia i ktoś inny powinien ją opowiedzieć. :))).











poniedziałek, 25 lutego 2013

...ale jestem chwalipiętą :)))

Ale to dlatego, ze właśnie doszła do mnie w piątek jeszcze jedna wygrana w candy u Majaleny.
Majalena spytała co bym chciała, a ja że córka ma urodzinki i lubi ważki.
Dostałam przecudny naszyjnik ważkę, aż się zastanawiam czy dać, taka piękna ta ważka.


Niestety zdjęcie nie wyszło najlepiej.

Dostałam też kolczyki, mają kolor włosów mojej córci, są idealne :)).



A różowa bransoletka została porwana przez najmłodszą, były jeszcze takie fajne kokardusie - spinki do włosów, ale w podczas sesji zdjęciowej były we włosach Bu.
No i jeszcze były słodycze, ale te, hmm... , nie ma ich już :))).

Nie wiem jak u Was, ale u mnie był dziś bardzo miły wiosenny dzień, co prawda przemoczyłam na spacerze nogi, ale co tam, wiosna idzie :))))



Uwielbiam takie drogi :).


A tu jeszcze Mała Bu.

Miłego tygodnia życzę.
Bardzo serdecznie witam też nowych obserwatorów.
Bardzo mnie cieszy, że aż tylu jest chętnych do zaglądania na mojego bloga :))).
Chyba będę musiała pomyśleć o jakiejś dodatkowej niespodziance z tej okazji.
:)))