sobota, 8 grudnia 2012

Wyniki Candy

Witajcie, jestem padnięta, wczoraj po północy zaczęłam szykować losy, pisałam i pisałam :), a dziś mój mąż miał nakręcić film jak dziecię moje losuje, ale padło i śpi już i dziecię i mąż, ja też ledwo siedzę i marzę, żeby wskoczyć pod prysznic, ale wiem, ze jak się czeka na wyniki to trudno być cierpliwym, więc sama wyciągnęłam karteczki, wybaczcie, zero dokumentowania fotograficznego, ale soboty to są najtrudniejsze dni tygodnia, ja cały dzień spędziłam na drabinie paćkając ścianę tynkiem, tzn. łącząc szpachlówką karton-gipsy, nawet nie zrobiłam obiadu, po prostu wyciągnęłam z zamrażarki kapustę i dogotowałam mrożonego bobu, jak widzicie niezbyt wymyślne menu ;), a wtedy nastąpiła awaria rury i nie było wody, dobrze, ze w domu miałam jedną 5-cio litrową flachę z wodą, bo nawet herbaty nie było jak ugotować, a po wodę nie dało się jechać, bo do sklepu 2 kilometry piechotą, autko padło na amen. Więc wybaczcie, że bez fotografii i tak na szybko, ale pewnie chcecie wiedzieć już kto dostanie szopkę...

da, dą....... szopka pojedzie do..... maAterii, :)))), proszę o adres,mam nadzieję, ze się ucieszysz.
I nagroda pocieszajka do.... Kariny, proszę o adres.

(Fotka mojej córki)

Rudolf już zbiera siły, żeby do Was wyruszyć. :)))



A teraz wybaczcie,muszę się zdrzemnąć, dobranoc.



piątek, 7 grudnia 2012

do północy jeszcze można zapisać się na candy :)))

Ponieważ jest Was drogie moje dużo, mój mąż stwierdził, ze wypadałoby dać nagrodę pocieszenia.
Będą więc dwa losy.
A to nagroda... mam nadzieję ze się spodoba, to moja pierwsza taka bombka.
W przyszłym roku się poprawię.


Zapach pierników.


Weź miodu praśnego ile chcesz, włóż do naczynia, wlej do niego gorzałki mocnej sporo i wody, smaż powoli szumując, aż będzie gęsty, wlej do niecki, przydaj imbieru białego, gwoździków, cynamonu, gałek, kubebów, kardamonu, hanyżu nietłuczonego, skórek cytrynowych drobno krajanych, cukru ileć się będzie zdało, wszystko z gruba przetłukwszy, wsyp do miodu gorącego, miarkując żeby niezbyt było, zmieszaj, a jak miód ostygnie, że jeno letni będzie, wsyp mąki żytniej ile trzeba, umieszaj... 
Przepis pochodzi z książki wydanej przez księży na Jasnej Górze w 1725 roku. 



Czekając na Mikołaja :))).



Ciężko mi, chodzę po waszych blogach, oglądam, podziwiam, jestem z Wami, ale wybaczcie, ostatni czas jest tak trudny, że nie daję rady, nie potrafię pisać komentarzy, musi być lepiej, bo mi mój optymizm zaczyna gwałtownie spadać.
Ciepłego, od blasku adwentowych świec, oczekiwania na małego Jezusa. :)))


niedziela, 2 grudnia 2012

jaka jestem.... , sama nie wiem... :))

Wzięłam udział w zabawie u angel, no tak .... , wkleiłam u siebie banerek, zapisałam się i ... zaczęłam myśleć.
Co lubię ? Oj, lubię tyle rzeczy, ale jak to pokazać.
Wybrałam kilka, może tych najważniejszych, a może tych, które mogłam pokazać, bo ja myślę obrazami.

1. Lubię małą Bu i dużą Mimi :))





2. Lubię Anioły, są dla mnie ważne, są częścią mojego życia. Pewnie dlatego lubię je malować, rzeźbić...


3.  A jeżeli o moich pasjach, to lubię malować, oddychać zapachem farb i terpentyny, czuć na palcach roztartą pastelę, wycierać pędzel o własną rękę, lizać, chociaż olejna farba średnio smakuje ;)).
Malowanie jest częścią mnie i zawsze było.





4. A skoro o malowaniu to o kolorach, które są dla mnie nie tylko pigmentem, są obrazem. Kocham niebieski...


i niebo, i powietrze, i wiatr.... , i oddychanie, to wszystko ma dla mnie kolor niebieski

5. A jak kolor niebieski to od razu przychodzi mi na myśl motyl, lubię motyle, lubię ich skrzydła, tą miękkość koloru, a najbardziej lubię motyle niebieskie.


6.  Lubię czerwień, mocną krwistą i tą czerwień burgunda, i czerwień jesieni...

... lubię czerwone jabłka...



i czerwono-złote liście jesienią...


... i rubinowe krople dzikiej róży, tą czerwień kocham...


... iii... 


...lubię czerwień.

7. Kocham światło i promienie słoneczne.

(autorką tego zdjęcia jest moja córcia)


8. Uwielbiam czereśnie... jeść, opychać się nimi bez umiaru :))).


9. Lubię róże, wiem oryginalna nie jestem, ale lubię... i już



10. A teraz z innej beczki, lubię uprawiać dynie, nie żebym jakoś się później nią szczególnie zajadała, ale lubię jak rośnie u mnie na grządkach i to nie ozdobna, tylko ta duża, i im jest większa, tym większa jest moja radość. :)))
A co, ludzie mają różne dziwactwa.


Dużo tego wyszło, a się baaardzo ograniczałam, a przecież jeszcze kocham czytać książki, ja zaczytuję się, wchodzę w książkę, no nie wiem, zapominam o bożym świecie, dzieciach, obiedzie, mężu kiedy zaczynam czytać, ale jak to pokazać?...
Uwielbiam, jak Amelia, zanurzać rękę w nasionach i patrzeć jak przelatują mi przez rękę :))). Kiedy idę na targ zawsze zachodzę do kupca, który w wielkich płóciennych workach trzyma różnorodne nasionka.
Lubię głaskać drzewa, przytulać się do nich, zwłaszcza do brzozy i lipy. Lubię fakturę... desek, kamieni, tkanin.
Bardzo lubię fotografię i photoshopa, jest dla mnie namiastką malarstwa. Jestem fanką martwej natury, ale o tym może kiedy indziej, jeżeli będzie chciały poczytać.
A ostatnio zakochałam się w biżuterii Didre, wygrałam u niej candy i dostałam biżuterię i marzę o jeszcze innej, chcę bransoletkę. Nie mam zdjęć, bo wszystko mi wychodzi nie tak, a ja tak mam, że muszę być choć trochę zadowolona ze zdjęć, bo inaczej je wywalam. :))).
Ale zajrzyjcie do niej, też się zakochacie w tym co ona robi.

c.d.n. ...













wtorek, 27 listopada 2012

Kiepściutki tutorial na truskawkę ;)

Obiecałam sobie, ze nie będzie żadnego nowego wpisu, ani Anioła, dopóki nie zrobię obiecanego wam kursu truskawkowego, ale niestety nie będzie żadnego filmu, bo nawet zdjęcia robi się kiepsko samej sobie. Ale jeżeli w okolicy znajdzie się dziewczyna, no np. Olga z tutaj, której córka interesuje się fotografią i zechce nakręcić mi jakiś tutorial, to ja bardzo chętnie mogę wam pokazać jak się lepi mnóstwo rzeczy, np. koty, króliki, baranki..... , bo problem nie w lepieniu, ale w kręceniu filmu leży.
Ale przechodzimy do naszej truskawy.

Etap 1 - robimy sobie kawusię, a do niej coś słodkiego, u mnie to był kawałek białej czekolady, wszystko inne zostało zjedzone wcześniej.
W czasie kiedy ekspres mruczy rozkosznie, my rysujemy truskawkę, lub układamy przed sobą jej zdjęcia, albo nawet samą truskawkę, wszystko to, co nam pomoże w wizualizacji tejże.


Etap 2 - Bierzemy folię aluminiową, ewentualnie wykorzystujemy sreberko z czekolady ;).


Odrywamy kawałek i ugniatamy z niego mniejszy niż nasza planowana truskawka kształt podobny do truskawki.


Mordujemy kota, który postanowił nam poprzeszkadzać ;).


Etap 3 - Bierzemy grudkę modeliny samoschnącej, albo zwykłej, albo czego chcemy ( folia dla wersji z modeliną samoschnącą ), ...


... robimy kulkę, rozpłaszczamy na placek, kładziemy naszą truskawkę z foli na placek z masy :)...


... zalepiamy folię w środku i zaczynamy kształtować naszą truskawkę, taką trójkątną kulkę, trochę podłużną robimy. Tu właśnie potrzebujemy natchnienia, lub nie, jak wygląda truskawka...




... dopieszczamy...




Etap 4 - jeżeli jesteśmy zadowolone z kształtu naszej truskawki bierzemy patyczek i zaczynamy robić ..... mmmmm.... nasionka.




Ja używam patyczków do szaszłyków, mam dwa rozmiary. Patyczki i mały nożyk to jedyne moje narzędzia. Patyczki zaokrąglam na na tym drugim końcu, nie ostrym i mam wtedy takie końcówki do robienia okrągłych wgłębień, ale marzą mi się takie stalowe czy jakieś, jak są do modeliny :)).

Etap 5 - jeżeli jesteśmy zadowolone z naszej truskawki, to zaczynamy robić szypułkę.
Urywamy kawałek modeliny i kręcimy z niego kuleczkę, raczej małą.


Z kuleczki robimy taki stożek.


Rozpłaszczamy go...


... kształtujemy taki niby listek, jak jest w szypułce...



... doklejamy do truskawki, zawsze pamiętamy, że trzeba zwilżyć miejsce sklejenia, jak przy pracy z gliną, wywijamy jak nam się podoba, trzeba jednak pamiętać, że zbyt cienkie brzegi mogą czasami się odłamywać, jeżeli są zbyt wystające, więc jeżeli to ma być obrazek na ścianę to może to być delikatniejsza rzeźba, ale jeżeli tak, jak w tym wypadku, chcę umieścić truskawkę na wieczku słoika musi być to masywniejsza bryła.
Powtarzamy tę czynność, aż powstanie cała szypułka.





I koniec, teraz czekamy aż wyschnie, modelina samoschnąca około 24 godzin, masa solna duuużo dłużej, modelina fimo od razu do pieca. 
Z malowaniem zabawa jest nieco dłuższa, nie obiecuję, ale postaram się malując udokumentować to, chociaż, ja maluję nakładając dużo, dużo warstw farby jedna na drugą, to taki trochę indywidualny proces i zawiły, ale postaram się. :))
Mam nadzieję, ze chociaż trochę pomogłam wam i przybliżyłam lepienie truskawki, która moim zdaniem jest nieziemsko prosta do zrobienia. 

Chciałam jeszcze powitać wszystkich nowych podglądaczy, bardzo się cieszę, ze wasze grono się powiękasza, uwielbiam wasze komentarze, są takie które bardzo mi pomogły i w ogóle, ale o tym może w następnym poście, wtedy podziękuję wszystkim dziewczynom, które pomogły mi złapać wiatr w żagle i podziękuję za wszystkie wyróżnienia. Ten post jest już nieziemsko długi, mam nadzieję, ze nie zanudzicie czytając go. :)))

Jak coś będzie niejasne, pytajcie, odpowiem z radością. :))).

Miłego dnia :))).















wtorek, 13 listopada 2012

...długo i szczęśliwie...

... i nic dodać,
i nic ująć...





Miłego dnia życzę wszystkim.
Dziękuję za komentarze, jesteście wszystkie bardzo, bardzo miłe, aż mnie to zawstydza :))).


poniedziałek, 12 listopada 2012

popełniłam plagiat ;)

ale za to jaki smakowity :)))



Pomysł wzięłam od Ani z
Co prawda u niej to podobno serniczek jest na zdjęciu, ale ja kiedy spojrzałam na ten smakowity kawałek słodkości zobaczyłam tam kremówkę i ciasto francuskie. Pognałam więc do sklepu - bardzo się wstydzę, ale nie chciało mi się samej robić ciasta - kupiłam paczkę ciasta francuskiego i tu nie mając doświadczenia, kupiłam w sześciu kawałkach, więc otrzymałam sześć dużych, wyrośniętych poduch, przełożyłam je kremem z bitej śmietany wymieszanej z serkiem mascarpone i z likierem amaretto, polałam to polewką zrobioną z krówek i posypałam jagodami ... mniam...
Szkoda, że dziś to już tylko wspomnienie...
Chyba zrobię dziś jabłka z migdałami zapiekane, a wcześniej zamarynowane w miodzie z rumem i cynamonem.
Miłego dnia. :)))
Aaaaa... , a do Ani lubię zaglądać, panuje u niej niesamowity czarowny klimat.