sobota, 3 października 2015

Anioł Dobrego Słowa


Witajcie. Zaglądam tu raczej sporadycznie, przepraszam, ale nie obiecuję poprawy, nie bardzo zależy to ode mnie. Mam ostatnio trochę problemów zdrowotnych i pracuję powoli i z doskoku. Podejrzewam, że raczej nie będę już rzezbić, kosztuje mnie to za wiele wysiłku, ale postaram się malować. Anioły wciąż do mnie przylatują i upominają się żebym pomogła im zamieszkać wśród ludzi. W końcu Bóg stworzył je, by nam pomagały . A ponieważ mało pracuję ostatnio, to są nieco niezadowolone. Tak wiele ich przyleciało, a ja nie zdążyłam ich zatrzymać ... i odleciał ...


Ale do rzeczy, jest taka mala dziewczynka, Tynia i bardzo potrzebuje pomocy i wsparcia.

I dlatego do wszystkich chcących i mogących pomóc, kieruję moją prośbę. Na FB poprosiłam o licytowanie na rzecz Tyni, Anioła Dobrego Słowa. Jeżeli ktoś z was ☺ też zechciałby wziąć udział w tej licytacji to serdecznie zapraszam na Facebook, na jagodowo-art


A tu przedstawiam Anioła malowanego






sobota, 25 kwietnia 2015

Prośba o pomoc

Witajcie :)
mam do was taką prośbę, pewnie już większość z was poznała Zuzię, dziewczynkę, która ma "skórę utkaną z cierpienia". Odkąd przeczytałam o niej w internecie, nie potrafię o niej nie myśleć.
Suma jaka jest potrzebna na jej leczenie jest ogromna, nie wiem czy to dobry pomysł, ale jeżeli wystawiłabym Anioła, może któraś z was kupiłaby go, a pieniądze przesłała na konto Zuzi, oczywiście ja pokryję koszty przesłania Anioła.
... po prostu nie potrafię wyobrazić sobie bezmiaru tego bólu i tego dzieciątka i jej mamy... od 7 lat nieustanie cierpi, a jej mama musi na to patrzeć ...
Proszę pomóżcie, a jeżeli Anioł byłby dla was za drogi to może udostępnijcie to na swoich stronach, może macie jakieś znajome, które zechcą kupując Anioła wspomóc konto Zuzi.
Nie wiem co jeszcze napisać, mam nadzieję, ze znajdzie się wśród was jakaś dobra dusza, która pomoże.

Anioł jest spory, ma około 45 cm, jest błękitny w błękicie
cena 150 zł, normalnie wystawiłabym go za 200 zł








Proszę pomóżcie, jeżeli nie któraś z was, to może jakaś wasza znajoma, może ktoś zechce pomóc Zuzi...

piątek, 24 kwietnia 2015

takie tam przemyślenia ...

... dopadło mnie paskudne grypsko, a właściwie to przywlókł je do domu mój mąż. przyszedł z pracy do domu w Wielki Piątek i padł ... Ja patrzyłam na niego i sobie myślałam - " z facetami to tak zawsze, byle temperaturka i już biedactwo umierające, a ty kobieto wszystko i zawsze musisz. " Trochę byłam zła i rozżalona na niego, bo wszystko spadło na moją głowę, a sama też już zaczęłam odczuwać pewne oznaki grypy, ale tłumaczyłam sobie, że ja przemęczona jestem, a w Święta sobie odpocznę i wszystko będzie ok. No niestety w Święta nic nie było ok. Miałam tak okropną grypę, ze w życiu tak nie chorowałam i już nigdy nie pomyślę, ze mój mąż się ze sobą pieści :), to była taka lekcja empatii dla mnie.
Z grypy wyszły powikłania, zeszło mi do płuc, już trzeci tydzień choruję, biorę antybiotyk, mam doła, nic mi się nie chce...
Nie jest fajnie. mam ogromne zaległości w pracy i brak zapału.Ostatnio coraz więcej dostaję pytań o Anioły, zwłaszcza komunijne i wszystkim odmawiam. Ba, myślę ze chyba w ogóle zawieszę anielską twórczość, muszę przede wszystkim nadgonić zaległości i wywiązać się ze zobowiązań, o ile Ci którzy czekają na swoje Anioły jeszcze będą mieli dla mnie cierpliwość.
Dobrusia wykorzystała mamy nieróbstwo i zagoniła mnie do zrobienia Aniołka dla niej i powstał mały Anielski breloczek Dobrusi :). A powstawał tydzień !!!







Pozdrawiam wszystkich serdecznie i nie chorujcie 


wtorek, 10 marca 2015

Księżniczka i jej rycerz

Anioł powstał zupełnie przez przypadek, czasami po prostu muszę coś zrobić, co się urodzi w mojej głowie, troszkę inspiracją była moja pięcioletnia córcia, ona jest księżniczką, uwielbia różowy kolor i ma swojego misia Jasia, który w zależności od okoliczności zmienia się w dzielnego i niezwyciężonego wybawcę, a czasami jest po prostu przyjacielem. Co prawda nie ma pluszowego rumaka, tylko drewnianego konika na biegunach, więc w inscenizacjach o rycerzach i księżniczkach rolę rumaka pełni ociężały gruby hipopotam ;), ale ...
... i kiedy mój Anioł różowy się jeszcze suszył na piecu dostałam @ z zapytaniem czy jest jeszcze dostępny Anioł księżniczka, którego już nie ma od ... , :) i tak czasami Anioły przychodzą do mnie zanim jeszcze pomyślę, że są dla kogoś :).














Miłego wiosennego dnia 


To przylaszczki z mojego ogródka, już budzą się :) 




środa, 25 lutego 2015

Anielska Para - Podziękowanie dla mamy

Witajcie :), dzisiaj przedstawiam Anielską parę. Anioły powstały jako podziękowanie dla mamy za trud jaki włożyła w wychowanie swej córki. Mam nadzieję, ze prezent spodobał się mamie :).










A ja jeszcze raz składam życzenia samych pięknych i słonecznych dni dla Młodej Pary :)


I dziś będzie nieco dłużej pewnie dlatego, że jestem zmęczona, tak bardzo, że muszę złapać oddech. Cóż moje Anioły, które czekają na ostatnie dopieszczenie muszą chwilkę poczekać. Ja zaś podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami z ostatnich tygodni.
Jestem z zasady ogromną domatorką i dużo siedzę w domu, a ostatnio niestety co rusz muszę z niego wychodzić, co niestety odbija się także na mojej pracy, Anioły wolniej do mnie przylatują, nie żeby się nie dobijały, po prostu ja nie nadążamy z ich przyjmowaniem. Niestety sporo z nich odlatuje, gdyż nawet nie udaje mi się ich uchwycić w szkicach. No ale wracając do moich wyjść z domu i co za tym idzie do moich kontaktów z innym ludźmi. Zauważyłam, że coraz mniej jest człowieka w człowieku, to smutne. Tego człowieka wypiera system. Ludzie przestają myśleć samodzielnie, a w systemie nie ma podpowiedzi co zrobić w jakimś tam przypadku ...

Historia pierwsza - dotyczy właśnie Anielskiej pary, jak nigdy dotąd zawaliłam, źle napisałam kod w adresie. Anioły zaginęły, miałam w ogóle dosyć zakręcony dzień, próbowałam rozmawiać z moją córką młodszą, nie pamiętam już z kim przez telefon i adresowałam paczkę :). Anioły miały dotrzeć na sobotę, ja paczkę wysłałam jak zwykle priorytetem we wtorek, więc luzik, powinny dolecieć, a tu w czwartek dramat, bo Aniołów nie było. Utknęły pomiędzy dwoma miastami zupełnie nie w tym miejscu gdzie powinny i były odsyłane, bo takiego adresu tam nie było. Patrzyłam z rozpaczą na internetową stronę monitorowania paczek i nie wiedziałam co mam robić. Za telefonowałam na początku do miasta, skąd już niestety odesłano paczkę do jakby głównej rozdzielni paczek w tym rejonie, tam pani powiedziała żebym dzwoniła tam gdzie ją odesłano, ale w tamtym mieście nikt nie odbierał telefonów - 5 różnych numerów znalazłam.
Zadzwoniłam na główną pocztę w Polsce, gdzie można składać reklamacje z prośbą o pomoc i tam młoda kobieta - produkt nowego systemu ( rozmowa oczywiście była nagrywana ), po informowała mnie, że nic się nie da zrobić, paczka tak będzie krążyć, aż ja złożę u siebie na poczcie żądanie zmiany adresu. Ręce mi opadły, było już po 19 w czwartek, u mnie o tej godzinie nie działają żadne urzędy pocztowe, a więc do piątku do 9 rano nic nie mogę zrobić. Ta pani powtarzała jak nakręcona "nic się nie da zrobić".
Mój ostatni telefon był do urzędu którego kod napisałam przez pomyłkę, miałam doła i wiedziałam, że tylko Boża Opatrzność i Anioły mi mogą pomóc. Tam zaś odebrał mój telefon pan, który nawet nie pozwolił mi do końca powiedzieć po co dzwonię, tylko rzekł mi " A TAK, BYŁA TU TAKA PACZKA, POPRAWILIŚMY KOD I ODESŁALIŚMY TAM GDZIE TRZEBA " :) i tym się różni człowiek pracujący w systemie od człowieka który myśli i używa rozumu.
Jakbym stała obok niego to bym go wycałowała. 
Anioły dotarły na czas :). Szkoda tylko że Panna Młoda się denerwowała przeze mnie.

Drugą historię opiszę innym razem, bo dziś byłby bardzo długi post :), ale też pomagali mi moi Aniołowie, bo nic bym nie załatwiła.

Miłego dnia wszystkim życzę i dużo uśmiechniętych i życzliwych ludzi dookoła :)

niedziela, 15 lutego 2015

Anioł Stróż dla Leosia

Przedstawiam małego Aniołka, który troszkę przysnął, ale to pewnie dlatego, ze mama Leosia nuci piękne kołysanki ;) ...







Miłej niedzieli :)


niedziela, 1 lutego 2015